wtorek, 1 kwietnia 2014

Pozory

Pomieszczenie do którego weszli nie było duże. Lecz mimo wszystko panował tam porządek. Fakt, był to opuszczony budynek, ale Maya nie zwracała teraz na to uwagi. Spoglądała na stolik z kolacją na tarasie, który był połączony z pomieszczeniem.
Bez wahania ruszyła w tamtą stronę mijając zapalone świeczki i stanęła oparta o framugę w podwójnych – drewnianych i wyszczerbionych – drzwiach prowadzących na owy taras. Na stoliku była zastawa stołowa, dwie długie, białe świeczki, wiaderko z lodem i szampanem oraz jakieś danie pod pokrywką.
Harry podszedł do jednego z krzeseł i odsuną je jak na dżentelmena przystało. Dziewczyna uśmiechnęła się i usiadła.
- Aż nie mogę się nadziwić, że to zorganizowałeś.
- Mam jeszcze coś w zanadrzu – odparł śmiejąc się.
Obszedł stolik i usiadł naprzeciwko niej.
- Z braku, że nie miałem zbytnio czasu – odparł i sięgnął po pokrywkę. – nasze danie nie będzie szczególnie wykwintne. – Uniósł pokrywkę, pod którą były dwa pudełka z chińszczyzną. – Ale musisz mi wierzyć na słowo, jestem wybornym kucharzem. Pewnie się jeszcze o tym przekonasz – dodał uśmiechając się od ucha do ucha.
- Lubię chińszczyznę.
Spojrzał na nią uradowany, jakby powiedziała wspaniałą rzecz.
Nie poznawała go. Co się stało z tym szorstkim i nieodgadnionym chłopakiem? Ile z tego wszystkiego jest prawdą?
Odganiając myśli sięgnęła po pudełko z jedzeniem i patyczki. Nie chciała teraz o tym myśleć, choć co chwile podobne myśli przychodziły jej do głowy. Dobre samopoczucie lekko się z niej ulotniło.
W końcu nie wytrzymała.
- Więc ile ich już było? – zapytała przerywając ciszę.
- Nie rozumiem – odparł i zmarszczył brwi.
Westchnęła.
- Ile dziewczyn zabrałeś już w to miejsce? I ile razy się zakładałeś? – zaśmiała się nerwowo. – Zabawne, że w ogóle z tobą tu jestem. Jeszcze kilka dni temu nie mogłam na ciebie patrzeć, a teraz zajadam się chińszczyzną w twoim towarzystwie, a do tego zachowujemy się jak para. Z dnia na dzień się zmieniłeś.
Jego zmarszczka między brwiami się powiększyła.
- Więc?
- Czy to takie ważne?
Spojrzała na niego nieugięta.
- Z domu tylko ty i trzy inne dziewczyny – odparł.
- A poza domem?
Westchnął i odłożył pałeczki. Apetyt go opuścił.
- Jesteś dwudziesta.
Patrzyła na niego w zamyśleniu. Nie powinno ją to dziwić, ale mimo wszystko ta liczba ją zszokowała. Dwadzieścia dziewczyn. Dwadzieścia.
- Dziękuję za szczerość.
Uśmiechnął się i sięgnął po szampana. Odkorkował go i nalał do kieliszków.
- Skoro zeszliśmy z tego tematu – zaczął i wstał. – chcę ci coś jeszcze pokazać.
Złapał ją za rękę i pociągnął za sobą. Ruszyli w stronę schodów przeciwpożarowych  i wspięli się w górę wychodząc na dach budynku.
Wszędzie były kwiaty. Róże, lilie, tulipany. Była tylko wąska ścieżka prowadząca na koc, a całą resztę zajmowały kwiaty. Tyle kolorów.
- Kiedy udało ci się to ogarnąć? – spytała i ruszyła w stronę koca.
- Cóż, nie było łatwo – westchnął lekko zawstydzony. – Ale mam znajomości. – Zaśmiał się dźwięcznie.


Tess wróciła do domu. Szybko przemknęła przez salon i zeszła do siebie, unikając spotkania z Margaret. Nie chciała się jej pokazywać w takim stanie. Cóż, trzy butelki wina to za dużo jak na jej głowę. Zamknęła się w pokoju i klapnęła na łóżku.
Miała straszny mętlik w głowie, a alkohol nie ułatwiał jej w racjonalnym myśleniu. Ciągle roztrząsała słowa Jane. Wiedziała o niej i o Zaynie, a najprawdopodobniej to Maya puściła parę z ust. Jak ona mogła? Przecież były przyjaciółkami. I jeszcze Louis. Czemu to akurat on ją odciągnął? Po tym wszystkim co się stało, myślała, że jej nienawidzi. Najwyraźniej zmienił zdanie.


Leżeli na kocu i wpatrywali się w gwiazdy. Maya wcześniejszą rozmowę usunęła z umysłu i skupiła się na tym, że czuła się dobrze z Harrym. Nie chciała tego psuć. Może niepotrzebnie się przejmuje. Może Harry naprawdę się zmienił. Ta myśl ją uspakajała.
- Widzisz tamte trzy gwiazdy na prawo od księżyca? – spytał roześmianym głosem.
- Aham.
- Nie wiem co to za konstelacja – uśmiechnął się. – ale mi się podoba. Jakby tak przekrzywić głowę, to ma się wrażenie, że przypomina żyrafę.
Zaśmiała się i spojrzała na niego kładąc się na jego klatce piersiowej. Spoglądali na siebie dłuższą chwilę.
- Dobrze, że jesteś – powiedziała. Harry spojrzał na nią czule. – Po wypadku było ze mną naprawdę źle. Miałam problemy z byłym chłopakiem, a potem z tatą, ale jest już lepiej. – Uśmiechnęła się. – Nie mówię, że jest idealnie. Wciąż czuję, że gdybym inaczej postąpiła to by to wszystko się nie wydarzyło. Mam ogromne wyrzuty sumienia i jest mi z tym paskudnie, ale teraz czuję, że jest… lepiej.
Nachylił się i ją pocałował. Delikatnie. Maya odwzajemniła pocałunek i przywarła do niego całym ciałem.  Teraz ją nic nie obchodziło. Tylko jego usta. Pragnęła, żeby ją całował. Żeby nigdy nie przestawał. Harry obrócił ją na plecy i teraz on górował nad nią. Ich pieszczoty stały się bardziej namiętne i drapieżne. Chłopak pogładził jednią dłonią policzek, a drugą sunął wzdłuż biodra. Ona natomiast wplotła dłonie w jego loki. Harry wsunął dłonie pod jej koszulę, co przyprawiło ją o przyjemne dreszcze. Sięgnęła do jego koszuli i nie urywając pocałunków odpinała po kolei guziki.  Zsunęła z niego koszulę i pogładziła jego nagi tors. Harry oderwał się od niej i spojrzał jej w oczy. Chciał się upewnić czy na pewno tego chciała. Uśmiechnęła się i ponownie przyciągnęła go ku sobie. Oczywiście, że go pragnęła. Jednym ruchem ściągnął jej bluzkę, a następnie zabrał się za spodnie.

- Nie myślałam, że jesteś aż tak fałszywa! – wycedziła przez zęby.
Maya siedziała na łóżku i wpatrywała się w Tess w drzwiach swojego pokoju. Była zła i nie ukrywała tego. Patrzyła na nią jakby chciała przejść do rękoczynów. Do których już doszło, sądząc po siniakach na twarzy i rozciętej wardze.
- Co się stało? – spytał zdezorientowana.
Nie wiedziała co się dzieje. Przed kilkoma minutami wróciła z Harrym z idealnej randki. Jeszcze nie ochłonęła po tym co między nimi  zaszło, a teraz dochodzi do tego i Tess.
- Jak mogłaś wygadać Stylesowi, że coś mnie łączyło z Zaynem? Przez ciebie Jane się dowiedziała i teraz cała szkoła o mnie plotkuje.
- Co? – wydusiła.
- Zaufałam ci.
- Nic nie mówiłam Harryemu – wyjąkała w końcu. – Nie wiem kto to zrobił.
- Nie udawaj idiotki! – wybuchła. – Tylko ty o tym wiedziałaś! Nikomu więcej nie mówiłam!
- Tess, przecież wiesz, że nikomu bym nie powiedziała…
-  Przestań kłamać!
- Tess…
- A zresztą i tak już po wszystkim – wypaliła. – Nienawidzę cie! Nie zbliżaj się do mnie i nie odzywaj!
- Tess! – Zdołała krzyknąć nim drzwi się zatrzasnęły. – Cholera jasna!


Nazajutrz nie miała najmniejszej ochoty iść szkoły. Mimo wszystko zwlekła się z łóżka i ruszyła prosto pod prysznic. Odkręciła zimną wodę i stanęła pod strumieniem. Uśmiechała się pod nosem myśląc o wczorajszym wieczorze. O Harrym. Nie żałowała żadnej chwili.
Po dwudziestu minutach wyszła spod prysznica i wróciła do pokoju. Wysuszyła włosy i je rozczesała. Włożyła jasne dżinsy i czarną koszulkę z nadrukiem. Spakowała książki i poszła na górę, gdzie była Margaret. Zjadała śniadanie przygotowane przez opiekunkę i ruszyła do szkoły.
Gdy weszła do budynku poczuła jak wszyscy kierują wzrok na nią. Nie podobało jej się to, bo czuła, że stało się coś złego. Słyszała szepty, a gdy na kogoś spojrzała, od razu odwracali wzrok. W oddali zobaczyła Arthura. Ruszyła ku nie mu.
- Arthur, cześć – przywitała się.
- Cześć – bąknął.
Najwyraźniej nie miał ochoty z nią rozmawiać.
- Wiesz może czemu wszyscy się na mnie gapią i szepczą? – spytała oglądając się za siebie, jakby ktoś ich podsłuchiwał. – O co chodzi?
Spojrzał na nią i postanowił powiedzieć.
- Chodzą plotki, że Harry cie zaliczył – zaczął niepewnie. – Podobno ktoś mówił, że nie tylko on. Słyszałem też, że niektórzy robili zakłady. Nikt się nie spodziewał, że mu ulegniesz po tym jak kilkakrotnie dostał od ciebie po twarzy.
Mówił coś jeszcze, ale już go nie słuchała. Przy schodach dostrzegła Harrego, który stał do niej tyłem. Rozmawiał z Jane, która ją zauważyła. Uśmiechnęła się do niej wrednie i wtedy go pocałowała. A on odwzajemnił jej pocałunek.


 ***

Co myślicie o nowym rozdziale? Jak widzicie Harry i Maya się do siebie zbliżyli. Dużą część pozostawiłam waszej wyobraźni, bo opisywania stosunku jeszcze nie umiem. A nie mam zamiaru jakiegoś badziewia wam dawać do czynienia. No i jak myślicie kto rozpowszechnił plotki o Tess i Mayi? Kogo obstawiacie? Postanowiłam także bardziej wprowadzić postać Louisa i Arthura. Rozdział nawet przypadł do gustu, ale to wasze zdanie najbardziej się liczy, więc czekam na wasze komentarze…. Za wszelkie błędy przepraszam.

 Ostatnio myślałam, żeby z rozdziałami dobić do 20 i wtedy skończyłaby się część pierwsza. Potem zaczęłabym część drugą i poruszyłabym wtedy inny wątek, ale bohaterowie oczywiście nie będą się zmieniać. Może nawet bym zrobiła zwiastun Co myślicie? 
Następny w weekend. 

7 komentarzy:

  1. Rozdział zarąbisty ! ;D Na początku myślałam że Harry się zmienił , ta randka i wgl. Ale po tym jak odwzajemnił pocałunek Jane.... Mam mętlik w głowie... Czekam na Next ! ;D <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie teraz wszyscy będą się śmiać z niej :) głusi Harry :/ rozdział jak zawsze super:* uwielbiam

    OdpowiedzUsuń
  3. :o :o :o : o: o: o: o: o: O: O WTF?! Harry!!!!!!! Kurwaaaaaaaaa! On jest PO JE BA NY!!!!! OK....... ale i tak cię kocham. I ciebie też! Czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana nie masz mnie za co przepraszać! Będę z tobą do samego końca opowiadania <3 Ogromnie się cieszę, że będzie druga część! Z chęcią dowiem się czegoś więcej o Louisie i Arthurze, no i o innych bohaterach. Byłoby super, gdybyś o nich też coś napisała.
    Martwię się o Mayie i Tess. Trzymam kciuki, aby im się poukładało. A swoją drogą, też nurtuje mnie pytanie, czemu Louis pomógł Tess?
    Pozdrawiam i życzę weny ;-*

    http://gangsterzyzprzypadku.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiec tak:
    Rozdzialik super!
    Nie sadzilam ze Harry az tak sie zmieni i Maya mu ulegnie. Tylko dziwne bylo to jej zachowanie: podeszla po dowiedzeniu sie prawdy i go pocalowala. A moze w tym jest jakis haczyk? Hmm...
    Tess oczywiscie zawzieta! Bo zeby czlowiek zaczal sie ciac muai miec powody. Ona zapewne miala i dlatego zaczela. Stracila zaufanie do ludzi dlatego nie uwierzyla Mai. Przynajmniej tak to widzi moja wyobraznia.
    Co do faktu, ze nie opisalas ich stosunku. Nie mam zalu. Kazdy wyobraza sobie w inny sposob ich charaktery.
    Dziekuje tez ze poaluchalas rady i wlaczylas znow Aethura do gry. A moze mialas to wczesniej zaplanowane? No coz! Wazne ze nie ma monotonii i cos sie dzieje.
    Sama prowadze tez bloga ale jest on nudny wedlog mnie. Jest tam tak wiele monotonii. Choc nie raz slychalam ze ta monotonia zaciekawia. Nie podam linku bo dla chcacego nic trudnego go odnalezc! :)

    Czekam na kolejny i dziekuej za ten! ;3
    Historia wciaga i az zal mam lemki ze to niedlugo bedzie koniec pierwszej czesci.

    Caluje i pozdrawiam.
    Ja! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. :oooooooooo
    na początku było tak pięknie i romantycznie, a później :o
    nie spodziewałam się, że kiedykolwiek Maya ulegnie Harremu, a on idiota rozpowiedział to wszystko całej szkole :o
    głupio, że Tess nie dała nic Mai wytłumaczyć tylko się na nią wydarła i wyszła :c
    http://this-is-runaway.blogspot.com/
    http://between-love-and-hate-is-a-fine-line.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WOW-tylko to mi sie nasuwa po przeczytaniu wszystkich rozdziałów. Juz dawno nie czytałam tak dobrego fanfic o Harrym. Wiesz, że przeżywam to wszystko bardziej niż swoje własne rozterki? !? moim zdaniem to mistrzostwo doprowadzić czytelnika do takiego stanu .
      Co do rozdziału. .. jestem zdziwiona reakcja Mayi na Harrego i jego postępek. Ogólnie zielonooki jest strasznie intrygujący i ciekawi mnie te jego rozchwiane emocjonalne.wierze , że jednak Harry zmieni się na dobre.
      Oki...juz nie przynudzam.
      Pozostaje mi tylko podziękować za pracę i poświęcony czas nad tym wszystkim ^ ^
      Pozdrawiam, Wiktoria :)
      Mam nadzieję że kiedys tez zajrzysz na mojego bloga.Do następnego!

      themoordeath.blogspot.com

      Usuń